Florianus z Lorch był rzymskim urzędnikiem
z końca III wieku naszej ery. W ciągu wieków legenda zmieniła go w
legionistę, a nawet dowódcę oddziału stacjonującego na terenie
dzisiejszej Austrii. Podczas prześladowań chrześcijan za imperatora Caiusa
Aureliusa Valerius Diocletianusa (243-313), władcy cesarstwa rzymskiego w latach
284-305, dzielącego władzę z cezarem Marcusem Aureliusem Valeriusem
Maximianusem, podtrzymywał na duchu swych współwyznawców nie kryjąc
oczywiście swej przynależności do wspólnoty. W 302 r. cesarz usunął
bowiem chrześcijan z wojska i urzędów, a w dwóch następnych latach wydał
przeciw nim cztery edykty. Pierwszy zawierał zakaz kultu. Urzędnicy cesarscy
zażądali zwrotu naczyń liturgicznych i ksiąg. Zarządzono również
zburzenie kościołów. Drugi edykt przewidywał aresztowanie wszystkich
duchownych chrześcijańskich. Trzeci zapowiadał amnestię i uwolnienie z więzień
tych chrześcijan, którzy wezmą udział w składaniu ofiar bogom rzymskim.
Akt złożenia ofiary traktowano jako swego rodzaju wyznanie wiary w bogów i
wyparcie się Chrystusa. Czwarty edykt nakazywał wszystkim mieszkańcom
cesarstwa złożyć ofiarę bogom pod groźbą surowych kar: zesłania do
pracy w kopalniach, tortur i śmierci. Prześladowania chrześcijan, wywołane
polityką religijną Dioklecjana, trwały do 311 roku.
 |
Florianus
zdecydował się na objazd prowicji Noricum w celu odwiedzenia
tamtejszych chrześcijan, co było jawnym drażnieniem misia.
Pewnego majowego dnia napotkał na pewnym moście w Górnej Austrii
(Oberösterreich) oddział żołnierzy wysłany przez namiestnika
w celu schwytania jak największej ilości chrześcijan.
Nasz bohater bez wahania przyznał się do swej religii i kazał
zaprowadzić się do namiestnika. Ten, w trosce o stan kadr w podległej
mu prowincji, namawiał Floriana - wysokiej klasy specjalistę w
dziedzinie wojskowości - do złożenia ofiary bogom państwowym i
wyrzeczenia się zabobonów.
Ten oczywiście odmówił (inaczej nie zostałby świętym). |
Dalej wszystko potoczyło się typowo, zgodnie z
rzymską procedurą równie nieubłaganą jak pruski
"ordnung" za naszych czasów. Biczowanie do krwi, tortury i
inne przyjemności. A Florian na to nic, trwa niezachwianie przy
swoim. Namiestnik Oberösterreich kazał więc zawiesić mu kamień u
szyi i zrzucić z mostu na rzece Anizie (Enns). Działo się w roku
304 dnia 4 maja, więc ten właśnie dzień jest od czasów
kanonizacji przypisany Świętemu Florianowi jako jego święto. Ciało
wyłowiła z rzeki pobożna Waleria. Pochowała Floriana, a grób wkrótce
zasłynął cudami. Nad nim wybudowano później klasztor benedyktynów
pod jego wezwaniem.
|
 |
Kult Florka rozwijał się już od połowy VI
wieku, zwłaszcza w północnych Włoszech. Nasz bohater jest patronem
biskupstwa wiedeńskiego oraz licznych kościołów. Jego relikwie 1183
sprowadzili do Krakowa Kazimierz, syn Bolesława Krzywoustego i biskup
Gedko. Według Skargi władca "pokoju od Pana Boga nieco mając, gdy o
dobrym postanowieniu rzeczypospolitej i obronie państwa swego myślił [...]
wielką nadzieję mając w miłosierdziu Bożym, które zwykł w przyczynie świętych
swoich, którzy krew dla Niego rozlali, czynić", zwrócił się przez
swoich posłów do ówczesnego papieża Lucjusza III, aby mu "którego męczennika
kości święte do Polski posłał". Według tekstów z Grazu
papież zszedł do krypty i pytał kości męczenników, który z nich chciałby
pojechać do dalekiego kraju. Ochotników nie było - z wyjątkiem Floriana,
którego ciało "zgłosiło się słowem i gestem". Został wtedy
Florian "narodowym" świętym Królestwa Polskiego i patronem Krakowa.
Jego kult został jednak przyćmiony przez św. Stanisława, który miał
więcej predyspozycji na patrona Korony. Tym niemniej mnóstwo kościołów
dalej nosi imię św. Floriana. Kilka przykładów: Wiedeń,
Graz, Kraków, Warszawa, Wąchock, Sulejów.
Są również dzwony jego imienia, jak chociażby ten ze Szczepanowa z 1518
roku.
Dopiero w XV w. odżył, związany z ludowymi
wierzeniami, które czyniły Floriana patronem walczących z pożarami i obrońcą
od ognia. Stąd strażacy zwani są czasem "rycerzami św.
Floriana". Jest również partonem kominiarzy i hutników, lecz kiedy i
dlaczego do tego doszło jest mi nieznane.
Po
czym poznać Florka?
Najłatwiej po stroju - zbroi legionisty, a przynajmniej jak wyobrażali
ją sobie rodzimi twórcy.
|
 |
Obowiązkowy jest więc hełm z wysokim czubem-pióropuszem, napierśnik,
spódniczka z ochronnymi plisami metalu, sandały wiązane na
rzemyki na wysokości goleni. Na zbroi zwykle zarzucony płaszcz. Często
Florek jest uzbrojony w szeroki miecz rzymski.
Zwykle dzierży naczynie (ceber, wiaderko) z wodą, na licznych
przedstawieniach efektownie wylewającą się z niego. Czasami woda
leje się na płonący ogień - bardzo wdzięczny temat dla rzeźbiarza.
Bardzo charakterystyczna jest też chorągiew z krzyżem w dłoni
świętego.
|

|
 |
Co łączy Floriana z innym naszym ulubionym Świętym - Janem
z Pomuka? Oczywiście woda - obaj zostali utopieni na skutek wrzucenia z
mostu do rzeki, w formie związanej.
Pozostaje pytanie: dlaczego
poświęcamy tyle klatek filmu fotograficznego na kolejne konterfekty wciąż
tego samego świętego, różniącego się od poprzenika trochę innym
nachyleniem kontrapostu?
Zobacz stroniczkę austriackich
Florianów.
źródła: Agnieszka Kastory w Zwiastunie Maryi,
Kuria, Michał Kaszowski [Onet]
|