Spotkania z Zabytkami - styczeń 1998


Łęki Kościelne (płockie) - dwór z XVIII w. Fot. W.M. Zieliński


Serebryniec (Ukraina) - pałac z ok. 1832. Fot. A. Wąsowski Ostatnio każdy numer "Spotkań" zaczytam od środka - od kolejnego odcinka cyklu "Spotkania na wschodzie". A to dzieki reportażom Tadeusza S. Jaroszewskiego i Andrzeja Wąsowskiego zatytułowanym "Po kresowych pałacach i dworach". Nigdzie bardziej niż tam, na Ukrainie i Białorusi, nie widać potęgi i bogactwa Rzeczypospolitej. Rozmach, z jakim wznoszono rezydencje magnackie, ale i dwory i klasztory, zadziwia za każdym razem. Niestety, niewiele już z tego pozostało.

Trasa autorów musiała zostać zmieniona z kilku powodów, między innymi fatalnego stanu dróg. Udało im się jednak odwiedzić Woronowicę z pałacem Grochowskiego z lat 1780, Obodówkę z wielkim pałacem Sobańskiego z 1800 roku, klasycystyczny pałac Komara z 1805 roku w Kuryłowcach Murowanych postawiny na miejscu zamku Czuryłow, Serebryniec Czackich z lat 30 XIX wieku oraz dwór szambelana królewskiego Waleriana Przyłuskiego z około 1800 roku w Napadówce.

Prawie wszystkie obiekty są bardzo zdewastowane. Mnie szczególnie zainteresował pałac w Serebryńcu z powodu pięknych proporcji, połozenia i wyraźnych wpływów paladiańskich.

Stara Lubowla (Spisz, Słowacja) - zamek Lubomirskich, tablica Bonera z 1555. Fot. S. Grzelachowski Zamek w Starej Lubowli na Spiszu (obecnie Słowacja), opisywany przez S. Grzelachowskiego, to stara polska warownia graniczna, związana losem z rodem Lubomirskich. Początkowo zamek, wraz z całym regionem, należał do Węgier, lecz Zygmunt Luksemburczyk zastawił Spisz i jego 13 miast za pożyczkę 37 tysięcy kop czeskich groszy udzieloną przez Władysława Jagiełłę. Pieniędzy nigdy nie oddał, więc Spisz pozostał polski aż do rozbiorów.

Zamek nad Popradem strzegł ważnego szlaku handlowego, więc kolejni królowie dbali o jego walory obronne. Aktywni tutaj byli budowniczy tej miary, co Antoni Włoch, Jan Frankenstein i Franciszek Placidi. Panowie na Wiśniczu objęli zamek około 1590 roku. Lubomirscy przez półtora wieku znacznie rozbudowali i unowocześnili zamek. Bywałi tu czasem królowie, zatrzymał się tutaj Sobieski wracający spod Wiednia. W 1745 roku, po śmierci Teodora Lubomirskiego, zamek wrócł do króla polskiego. Funkcję starosty pełnił tu m.in. Kazimierz Poniatowski, brat króla.

Budowla, usytuowana na wysokim wzgórzu, robi imponujące wrażenie. Jej malowniczość podkreślają detale architektoniczne: blankowanie, baszty różnych kształtów oraz tablice fundacyjne i herbowe takie, ajk prezentowana na zdjęciu.


Artykuł "Na tatarskim szlaku" Katarzyny i Jerzego Samusików trafia dokładnie w moje zaintersowania krajoznawcze ostatnich dwu lat. Tak jak Autorzy jeżdżę po dzisiejszych polskich "kresach" szukając egzotyki, nastroju melancholii i pięknych widoków.

Okolice Krynek to region, gdzie kiedyś zamieszkiwali, osadzeni tam przez Sobieskiego, Tatarzy polscy.  Nie zostało po nich wiele - kilka rodzin o wschodnim typie urody, dwa meczety, kilka cmentarzy. Autorzy dotarli do dworu w Górkach, wybudowanego przez Samuela Mirżę Krzeczkowskiego jako centrum sporych włości. W artykule przedstawiają losy majątku aż do dzisiaj, kiedy dwór stoi prawie pusty mimo remontu przeprowadzonego w 1996 roku przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa po monitach syna ostatniej właścicielki.


Janowiec (lubelskie) - zamek, budynek bramny. Fot. J. Żurawski Jerzy Żurawski opublikował artykuł w całości poświęcony zamkowi w Janowcu Lubelskim. Położony jest on na skarpie Wisły, naprzeciw Kazimierza. Wybudowany na początku XVI wieku i przebudowywany w ciągu wieków XVI, XVII i XVIII był siedzibą trzech wielkich rodów polskich: Firlejów, Tarłów i Lubomirskich. W pracach architektonicznych brali udział czołowi twórcy tych czasów, pełniący także funkcję budowniczego królewskiego, tacy jak Santi Gucci, Tylman z Gameren i prawdobodobnie Giovanni Battista Falconi.

Historia zamku nie jest jednak głównym teamtem artykułu. Jerzy Żurawski, oprócz pracy w zawodzie architekta, interesuje się również szeroko rozumianą konserwacją zabytków. Tym razem przykład Janowca stał się pretekstem do rozważań nad granicami ingerencji konserwatorskiej.

Pasjonujące to rozważania i jakże potrzebne w warunkach polskich. Czy można zabytek zachowany tylko w ruinie odtworzyć na podstawie badań archeologicznych? Jak zachować jego autentyzm? Czym różni się restauracja zabytku od jego rekonstrukcji? I jak ma się do tego Karta Wenecka? Po odpowiedzi odsyłam Was do wydania papierowego. Naprawdę warto wydać 2,5 zł choćby dla tego jednego tekstu.

Czy wiecie co to jest archeologia wiejska? Ja też nie wiedziałem aż do przeczytania tekstu Zdzisława Skroka. Chodzi o wnioskowanie o losach jakiegoś miejsca (w tym przypadku jednej z dolin Beskidu Niskiego) na podstawie obserwacji krajobrazu, naturalnego tylko na pozór.

Kolejne fale osadnictwa ludzkiego przypływały tu, zwabione korzystnymi warunkami naturalnymi, i odpływały na skutek wojen, zmian granic, czystek etnicznych, klęsk żywiołowych czy też zwykłej biedy. Zawsze zostawiały po sobie ślad: zasadzony ludzką ręką zagajnik, układ miedz na zboczach, grupy starych drzew na miejscu dawnych zabudowań, droga w dolinie. Wystarczy tylko się rozejrzeć.

 
^  ?  !  + *      LWOWSKA PODRÓŻE NEPOMUKI FLORIANY SKANSENY ŚREDNIOWIECZE 'SPOTKANIA' RóD DZIECI DŹWIĘKI FOTO AUTOR!