Spotkania z Zabytkami - październik 1997
Lwów - Mistrz Pinzel, rzeźba nieznanego świętego. Fot: A. Stasiak



Profesor Tadeusz Chrzanowski, który jest autorem tekstu "O konserwatorach i społeczeństwie", publikuje go w "Spotkaniach" już drugi raz. Redakcja zdecydowała się na taki zabieg, gdyż tezy tam przedstawione niestety nic nie straciły na aktualności. Łatwo domyślicie się, że nie są one zbyt wesołe!

Na zachętę podaję parę detali z tego tekstu. Oto niejaki Jan Karol Sas Zubrzycki, architekt, który ma nawet ulicę swojego imienia w Gliwicach, na początku naszego wieku pieczołowicie dokumentował drewniane koœcioły Galicji, wydawał uczone rozprawy na ich temat, po czym burzył je aby zrobić miejsce dla swoich neostylowych "katedr". Pozytywny przykład to twórczość Józefa Edwarda Dutkiewicza, który nie uciekał przed trudnymi decyzjami konserwatorskimi uzupełniając np. wnętrze fary w Olkuszu o własne stylowe malowidła, przenosił oryginały, a wszystko to z dużym poczuciem estetyki.


Lwów - Mistrz Pinzel, rzeźba nieznanego świętego. Fot: A. Stasiak Na okładce tego numeru reprodukowane jest zdjęcie barokowej rzeźby lwowskiego mistrza Pinzla. Artykulik (ks) opisuje historię tego twórcy, ciekawą samą w sobie. Pojawił się na dworze starosty kaniowskiego Mikołaja Potockiego w Buczaczu około roku 1745. Pierwsze prace wykonał dla kościoła w Horodence i ratusza w Buczaczu. Tam zaczął współpracę z architektem Bernardem Meretynem, którą kontynuował przy wznoszeniu katedry św. Jura we Lwowie oraz kościoła w Hodowicy. Inne dzieła Pinzla powstały dla dominikanów i dla św. Marcina we Lwowie, dla cerkwi św. Pokrowy i kościoła w Buczaczu oraz dla świątyni w Monasterzyskach. Zachowane rzeźby można podziwiać w Galerii Rzeźby Lwowskiej - a jest naprawdę co oglądać!


Najdziwniejszy jest fakt, że Pinzel objawił się nagle, jako w pełni ukształtowany twórca najyższej klasy. Równie dobrze czuł się w rzeźbie kamiennej i drewnianej. Nigdzie nie odnotowano dat jego narodzin i śmierci; nie znamy nawet jego imienia! A jego sztuka przemawia bardzo mocno, nawiązując do, obecnych przecież na Kresach, wzorców bizantyjskich z całą ich monumentalnością.


Podhorce (Ukraina) - koœciół pałacowy z 1756-63. Fot: Jarosław Leszczyński Uzupełnieniem renesansowego zespołu pałacowego Koniecpolskich jest, ufundowany przez Wacława Rzewuskiego w latach 1756-1763 kościół Podwyższenia Krzyża Świętego. Jarosław Leszczyński opisuje pokrótce ten obiekt. Usytuowany na osi pałacu, jest dziełem C. Romanusa (?) oraz malarzy: Franciszka Smuglewicza i Szymona Czechowicza (wystrój wnętrz). Autorowi przypomina on Św. Piotra z Watykanu; mnie raczej kościoły wiedeńskie. Sylweta całej kompozycji przestrzennej - pałacu, kościoła i dwu kamiennych kolumn z rzeźbami - jest imponująca.


Jak zwykle w cyklu "Spotkania na Wschodzie" druga część artykułu to katalog strat. Autor wylicza ukradzione obrazy i rzeźby; aż dziw, że zachowała się miedziana blacha na kopule! A przed kościołem nowi gospodarze postawili koślawą bramkę do gry w piłkę...


Posadowo (poznańskie) - ogród pałacowy z XVIII w. Fot: I.Huminiecka Ogrody według idei Le Notre'a nie były niegdyś w Polsce rzadkością. Iwona Huminiecka opisuje jeden z niewielu zachowanych - w Posadowie koło Poznania. W tej siedzibie rycerskiego rodu Wezenborgów, Ostrorogów, Rozbickich i Pawłowskich znajduje się park, zaprojektowany być może przez ucznia wielkiego Le Notre'a Le Blonda w roku 1759 na zlecenie Józefa Kurzbok-Łąckiego.


Ma on powierzchnię 10 ha i oprócz części barokowej jest w nim też założenie krajobrazowe. Tarasowa konstrukcja ogrodu odsłania piękne perspektywy, a punktem centralnym jest neorenesansowy pałac wzniesiony na miejscu dawniejszych budowli. Na osi pałacu znajduje się staw z kanałami doprowadzającymi wodę.


Park ma formę wydłużonego prostokąta ujętego w szpalery grabowo-lipowe, a najciekawszymi roślinami są 240-letnie cisy zasadzone na tarasach podczas formowania ogrodu.

W 1946 roku pałac z parkiem od Janusza Tyszkiewicza przejęła Państwowa Stadnina Koni. Obiekt jest w dobrym stanie choć wymaga starannej opieki.


Radzyń Podlaski - pałac z XVIII w. Fot: W. Gil Radzyń Podlaski, dawniej Kozirynek. Własność królewska (XV w.), potem Mniszchów (1534), Szczuków i Potockich (1741). Jedna z najpiękniejszych rezydencji rokokowych w Polsce. Tam dopiero czuje się dawne bogactwo Rzeczpospolitej!

Wojciech Gil opisuje tę siedzibę magnacką, która w dzisiejszym kształcie jest dziełem Augustyna Locci (tego od Wilanowa) i Jakuba Fontany. Całość ma kształt podkowy z obszernym dziedzińcem. Szkrzydła boczne, w których znajdują się bramy, zdobione są wieżami o bogatych hełmach. Niestety nie zachowało się wnętrze pałacu, zniszczone podczas bombardowania (brunatni czy czerwoni?).

Imponujący jest również park w stylu francuskim, obecnie zrekonstruowany, z wieloma pomnikowymi drzewami. W tymże ogrodzie znajduje się budynek oranżerii autorstwa Fontany. Warto pojechać do Radzynia choćby dla obejrzenia tej budowli - piękne proporcje, znakomity zespół rzeźb (Jan Chryzostom Redler).



Białystok - pomnik z sercami Branickich w kościele Wniebowzięcia NMP (1711). Fot. J.Szandomirski Ciekawy artykuł ks. Jana Niesieckiego opowiadający o konserwacji pomnika z sercami Branickich w kościele Wniebowzięcia NMP w Białymstoku. Obiekt powstał w 1711 roku dla Katarzyny z Sapiechów Branickiej i jej męża Stefana Mikołaja Branickiego, wojewody podlaskiego. Ksiądz Niesiecki barwnie opisuje rytuał pogrzebowy serc magnackiej pary i historię powstania pomnika. Autorem był prawdopodobnie Kacper Bażanka, a wzorem twórczość Berniniego i pomnik Radziejowskiego z Św. Krzyża w Warszawie. Syn zmarłego trochę przekształcił nagrobek, zatrudniając architekta Jana Henryka Klemma i Jana Chryzostoma Redlera (znowu! bardzo czynny na Podlasiu).

Ciekawa jest sama historia konserwacji obiektu, odtwarzanego na podstawie XIX-wiecznych rycin. Ale po szczegóły odsyłam Was do "Spotkań".

San Gimignano (Włochy, Toskania) Arytuł Anny Szkurłat wywołał falę wspomnień! San Gimignano to jedno z moich ulubionych miejsc. Małe miasteczko na toskańskim wzgórzu, do którego chętnie wracałbym co roku...


Jest to taki średniowieczny Manhattan - miasteczko posiadało 72 obronne wieże, z których pozostało 14. Każda rodzina, zajmujšca dom w mieœcie, starała się wystawić wieżę wyższą niż sąsiedzi. Nie mogły być one być wyższe niż wieża Podesty - Rognoza (XIII w. - 51 m), lecz rycerskie rody omijały ten zakaz budujšc dwie niższe wieże. Prócz wież szczególnym znakiem San Gimignano są freski oraz wszechobecne wyroby z alabastru. Całe miasto pełne jest warsztatów i sklepików oferujących figurki, puzderka i popielniczki. Wysokiej klasy freski znjadziesz natomiast w katedrze.

San Gimignano ma rzymski rodowód, a dzisiejszy kształt miasta pochodzi z XII-XIV wieku. Późniejsze lata nie były tak łaskawe, nie było więc (na szczęście dla nas) dosyć pieniędzy na przebudowy. Miasto zaplątało się w walki frakcji gibelinów i gwelfów, a od wieku XVI dominowała tu Florencja i Medyceusze.

Z San Gimignano właśnie pochodzi doradca Kazimierza Jagiellończyka Filippo Buonaccorsi. Innym śladem San Gimignano w Polsce jest niezła panorama miasteczka eksponowana w Pałacu Myślewickim w Łazienkach.


Markowa (rzeszowskie) - skansen. Chałupa z XIX w. Fot: M. Drożdż-Szczybura Markowa (rzeszowskie) - skansen. Dwie chałupy z XIX w. Fot: M. Drożdż-Szczybura Markowa (rzeszowskie) - skansen. Chałupa przysłupowa z XIX w. Fot: M. Drożdż-Szczybura


Małgorzata Drożdż-Szczybura opisuje pewną wieś rzeszowska, która stara się zachować swój charakter i dziedzictwo. Dokładniejszy opis znajdzie się na mojej stronie poświęconej skansenom.

 

^  ?  !  + *      LWOWSKA PODRÓŻE NEPOMUKI FLORIANY SKANSENY ŚREDNIOWIECZE 'SPOTKANIA' RóD DZIECI DŹWIĘKI FOTO AUTOR!