Spotkania z Zabytkami -
listopad 1997
|
"Przezwyciężanie lęku" Beaty Puc-Stępniak to rozprawa o
relacji sztuki i przemijania, śmierci, nicości. A raczej stosunku naszych przodków do
tych zagadnień.
Ciekawy artykuł!
|
Najpierw coś od siebie: pamiętam wielką wystawę w paryskim
Grand-Palais w 1992 roku zatytułowaną "Vanitas". Wrażenie niesamowite; ileż
chorej wyobraźni, dziwnych skojarzeń i niesamowitych porównań nasuwała twórcom obawa
przed dołączeniem do grona aniołków! A przecież, zgodnie z filozofią
chrześcijaństwa, powinni oni spokojni i radośni oczekiwać na ten moment wyzwolenia. I
na nic nie zdadzą się oficjalne tłumaczenia, że chodzi o pokazanie bliźnim marności
tego świata, aby już za życia zwrócili się ku rzeczom wiecznym. Z tych wszystkich
prac po prostu wyłazi STRACH!
Inne uczucie towarzyszyło mi w Saint-Denis, gdzie znajduje się sarkofag Franciszka I.
Postać króla, mimo zupełnej nagości i realistycznie przestawionych objawów śmierci,
wywołuje wrażenie uspokojenia.
Przedstawiane tak często szkielety, czaszki, zamyślone postaci, nietrwałe na pół
zwiędnięte kwiaty i warzywa, trumny, sceny dobrej śmierci - wszystko to służyć
miało przypomnieniu marności tego świata oraz tworzyło pewien rytuał, który pomagał
znieść te trudne chwile.
Innym motywem była chęć oszukania czasu, zachowania pamięci o zmarłym jak
najdłużej. Temu poświęcone były tak liczne epitafia. Sztuka polska ma tu swój wkład
w postaci portretu trumiennego i castrum doloris.
Autorka zwraca uwagę na ciekawą kwestię zmiany podejścia do śmierci w okresie
renesansu, wywołaną tak innym sposobem myślenia, jak i epidemiami czarnej śmierci.
Postać świętego Krzysztofa okazuje się być drugim Charonem, pomocnikiem człowieka w
jego drodze do lepszego świata.
Jak przy tym wszystkim wyglądamy my sami? Raczej żałośnie: Odsuwamy przykre myśli jak
najdalej oszukując się, że koniec nigdy nie nastąpi. Kult młodości sięga absurdu,
śmierć stała się czymś wstydliwym, czego "dzieci nie powinny oglądać".
Umieramy więc w samotności i niepewności, zakłopotani i zażenowani, pozbawieni
ochrony i otuchy, którą dawały rozbudowane rytuały naszych przodkow. |
 |
"Śląsk po wielkiej wodzie" to redakcyjny artukuł próbujący
podsumować straty powodziowe wśród zabytków Śląska. Jest też harmonogram usuwania
szkód opracowany przez Generalnego Konserwatora Zabytków oraz sporo zdjęć.
Przerażający jest ogrom pracy do wykonania! |
"Karaimi na kresach" Jarosława Komorowskiego to
tekst o osadnictwie tego dziwnego ludu na ziemiach Reczypospolitej. Sprowadzeni przez WX
Witolda w 1397 roku, zostali osiedleni w Trokach i okolicach. Później spotkać ich
można w Łucku, Haliczu i innych miejscowościach.
Najciekawsza w historii tego ludu jest ich styczność z judaizmem. W którymś momencie
swych dziejów cały lud przyłączył się do Narodu Wybranego przyjmując religię
żydowką i alfabet hebrajski. Autor ciekawie opisuje obrzędy pogrzebowe i życiorysy
wybitnych Karaimów. Pozostałością po polskim epizodzie ich historii są karaimskie
cmentarze w Trokach, Haliczu i Wilnie. Najstarsze nagrobki pochodzą z XVII wieku.
Niestety, nie istnieje już halicka kienesa. Cała społeczność liczy obecnie kilka
rodzin trwających w wierze przodków.
|
Sarkofagi z Tworkowa, opisane przez Witolda Topolskiego, to bogato
zdobione trumny Reizewitzów z z XVII wieku. Byli to dziedzice tej śłąskiej
miejscowości położonej koło Raciborza, będącej uprzednio w posiadaniu m.in.
Odrowążów i Tworkowskich.
|
| W trakcie remontu miejscowej fary śś. Piotra i
Pawła odnaleziono zamurowaną kryptę, a w niej 11 pięknych sarkofagów. Po pokonaniu
perypetii związanych z funduszami przystąpiono do ich restauracji, zachowując środki
ostrożności w obawie o zakażenie groźnymi mikrobami. Cały proces konserwacji,
fascynujący sam w sobie, opisany jest szczegółowo w wydaniu papierowym. Po zakończeniu
odnowy czterech pierwszych obiektów oczom konserwatorów pod kierunkiem Izabeli
Malczewskiej z PKZ Warszawa ukazały się piękne złocenia, inskypcje i malowidła.
Próbka - na zdjęciu. |
|
Ładne zdjątko katedry w Albi zamieszczono w krótkiej notce
"Katedra - okręt" sygnowanej (R). Sylweta kościoła - prosta, surowa, z
potężnymi okrągłymi przyporami i wąskimi opknami - przypomina o bużliwych losach tej
części Francji. Katedra w chwilach zagrożenia miało bowiem służyć również jako
twierdza. |
|
Zdjęcie na okładce numeru dokumentują stan kilku
śląskich zabytków po przejściu Wielkiej Wody. Ja wybrałem (oczywiście - z racji
prowadzonej strony www nt. Nepomuków) obraz
przewróconego i pogruchotanego pomnika św. Jana z Nepomuka z Krosnowic (wałbrzyskie). |
|